Extraliga – Poczuj prawdziwe emocje piłki nożnej.
A high-quality, professional editorial photograph of a professional footballer in a vibrant Premier

Kto zasłużył na miano piłkarza sezonu w lidze angielskiej

Dominacja Manchesteru City i nieustępliwość Arsenalu: Kto wygrał wyścig po indywidualne laury?

Sezon Premier League 2023/2024 przeszedł do historii jako jedna z najbardziej zaciętych kampanii ostatnich lat, w której walka o mistrzostwo toczyła się niemal do ostatniego gwizdka sędziego. Choć o tytułach decydują punkty zdobyte przez drużyny, to właśnie indywidualne wyczyny liderów poszczególnych ekip nadały tej rywalizacji unikalnego charakteru.

Podczas gdy wielu ekspertów skupia się na statystykach, takich jak liczba goli czy asyst, miano „Piłkarza Sezonu” wymaga spojrzenia znacznie głębszego – na wpływ zawodnika na grę całego zespołu, jego stabilność formy oraz umiejętność brania na siebie odpowiedzialności w kluczowych momentach rywalizacji o punkty. Faworytów do tego zaszczytnego tytułu było w tym roku kilku, a wybór pomiędzy nimi to doprawdy zadanie z gatunku „trudnych wyborów”.

Phil Foden: Twórca magii na Etihad

Nie da się mówić o najlepszych piłkarzach ligi, nie wymieniając nazwiska Phila Fodena. W obecnej kampanii wychowanek Manchesteru City wszedł na poziom, który był przez wielu przewidywany od dawna, ale dopiero teraz osiągnął pełną dojrzałość. W obliczu absencji Kevina De Bruyne przez znaczną część sezonu, to właśnie Foden przejął rolę kreatora oraz egzekutora, prowadząc „Obywateli” ku historycznemu czwartemu tytułowi z rzędu.

Foden stał się piłkarzem kompletnym. Jego statystyki bramkowe wystrzeliły w górę, co w połączeniu z nienaganną techniką użytkową czyni go koszmarem dla każdego defensora. Co istotne, reprezentant Anglii nie jest tylko statystą w systemie Pepa Guardioli – to on jest „mózgiem” operacji, który rozumie ruchy kolegów i potrafi przyspieszyć grę w najbardziej odpowiednim momencie.

Kluczowe argumenty za kandydaturą Fodena:

  • Stabilizacja formy przez cały sezon, bez znaczących wahań dyspozycji.
  • Umiejętność strzelania goli w kluczowych meczach, często decydujących o losach mistrzowskiego wyścigu.
  • Wszechstronność taktyczna: od gry na skrzydle po rolę „dziesiątki”, w której czuje się jak ryba w wodzie.
  • Efekt „X-factor” – zdolność do wygrywania meczów w pojedynkę, nawet gdy cały zespół ma gorszy dzień.

Martin Ødegaard: Bardziej niż tylko kapitan

Arsenal w ostatnim roku udowodnił, że ich projekt pod wodzą Mikela Artety nie był dziełem przypadku. Jeśli „Kanonierzy” mieli w tej drużynie lidera, który uosabiał nową jakość, był nim bez wątpienia Martin Ødegaard. Norweski pomocnik nie tylko zarządza tempem meczu, ale wykazuje się pracowitością w defensywie, która rzadko spotykana jest u zawodników o tak wysokim profilu technologicznym.

Choć w statystykach „asyst” czy „bramek” bywa wyprzedzany przez ofensywnych graczy, jego wpływ na strukturę gry Arsenalu jest nie do przecenienia. Ødegaard jest łącznikiem między liniami, człowiekiem, który zawsze pokazuje się do podania i potrafi posłać piłkę dokładnie tam, gdzie obrona rywala jest najsłabsza. Jego dojrzałość jako kapitana pozwoliła drużynie zachować spokój w trudnych momentach, gdy presja wywierana przez Manchester City wydawała się przytłaczająca.

Cole Palmer: Największe objawienie sezonu

Patrząc na dysfunkcyjny często zespół Chelsea, postać Cole’a Palmera jawi się jako absolutny fenomen. Młody Anglik, który przeniósł się na Stamford Bridge z Manchesteru City, stał się w pojedynkę ofensywnym „tlenem” dla drużyny Mauricio Pochettino. W lidze pełnej gwiazd o wysokich kontraktach, to właśnie 22-latek stał się najskuteczniejszym i najjaśniejszym punktem „The Blues”.

Gdyby brać pod uwagę czysty „wpływ” na wyniki zespołu, Palmera trudno byłoby pominąć. Bez jego bramek i asyst Chelsea prawdopodobnie nie marzyłaby nawet o europejskich pucharach. Jego pewność siebie przy rzutach karnych stała się legendarna, a spokój – niemal flegmatyczny – w sytuacjach podbramkowych, budzi duży respekt nawet u najbardziej doświadczonych obrońców w lidze.

Rodri: Defensywny fundament nie do zastąpienia

Nie można pisać o piłkarzu sezonu w Anglii, ignorując znaczenie defensywnego pomocnika. Rodri to dla Manchesteru City postać wręcz mityczna. Statystyka nie kłamie: kiedy Hiszpan jest na boisku, szanse Manchesteru City na zwycięstwo drastycznie rosną, a drużyna staje się nieosiągalna dla rywali. Rodri nie tylko czyści przedpole, ale jest pierwszym rozgrywającym, który dyktuje rytm gry całego zespołu.

Często mówi się, że piłkarze na tej pozycji są „niedoceniani”, bo nie strzelają bramek. Jednak w przypadku Rodriego, jego rola jest tak dominująca, że debata o „Piłkarzu Sezonu” bez jego udziału byłaby niepełna. Jest on ucieleśnieniem wizji futbolu Pepa Guardioli – inteligentny, fizycznie nie do przewidzenia i zawsze będący dokładnie tam, gdzie nakazuje boiskowa logika.

Werdykt: Kto wykonał największą pracę?

Wybór najlepszego gracza zależy od tego, jak definiujemy „najlepszość”. Jeśli cenimy „cyferki”, Phil Foden wydaje się bezkonkurencyjny. Jego bramki dały Manchesterowi City mistrzostwo, a on sam wszedł na poziom światowego topu. Jeśli jednak cenimy wpływ na całą strukturę zespołu, Rodri pozostaje niezastąpiony, a Martin Ødegaard jest sercem najbardziej ambitnego projektu ostatnich lat.

Wśród ekspertów toczy się również żywa dyskusja o Ollie Watkinsie, który w barwach Aston Villi rozegrał sezon życia, zostając liderem klasyfikacji kanadyjskiej w wielu zestawieniach. Jego praca dla drużyny Unaia Emery’ego była fundamentem awansu „The Villans” do Ligi Mistrzów, co jest wyczynem porównywalnym z wygraniem ligi przez wielkie marki.

Konfrontując wszystkie argumenty, sezon 2023/2024 należał do Phila Fodena właśnie ze względu na jego wszechstronność i wpływ na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Mimo miażdżącej konkurencji, to jego ewolucja z utalentowanego chłopca w lidera najlepszej drużyny świata stanowi historię, która najlepiej definiuje miniony sezon Premier League. Foden nie tylko wygrywał mecze; on dyktował warunki, w jakich toczyła się rywalizacja na najwyższych angielskich boiskach. Każdy z wymienionych wcześniej zawodników może czuć się wygranym, jednak to numer 47 z Manchesteru City położył najcięższą szalę na wagę sukcesu swojej drużyny.

Polecane artykuły

Polecane artykuły

Polecane artykuły

Odkryj więcej inspiracji i praktycznych porad.